Gruzja. Najpiękniejsza trasa widokowa: Gruzińska droga wojenna.

kazbegi1

Kolejny dzień naszej wyprawy do Gruzji. Tutaj każdy dzień jest inny od poprzedniego, każdy pełen nowych niespodzianek. Dokąd dzisiaj pojedziemy? może po prostu przed siebie. Plan jest taki, że wyjeżdżamy z Tbilisi wczesnym rankiem, ale jak zwykle tutaj ranek zaczyna się w południe… Szybkie mega słodkie śniadanie, kawa i już wskakujemy do samochodu. Przebijamy się przez tbiliskie korki i wybieramy kierunek na Władykaukaz, drogą M1 i rozpoczynamy kolejny dzień szkoły przetrwania na gruzińskiej drodze. Tutaj europejskie zasady ruchu drogowego nie obowiązują, za to panują zupełnie inne, hmm takie bardziej „surowe”, do których czasem trudno się przyzwyczaić, tak w skrócie: pierwszeństwo ma ten, kto jedzie szybciej… ale o tym innym razem. Droga okazuje się nad wyraz dobra jak na gruzińskie standardy, asfalt równiutki, dwa pasy hm to jest chyba autostrada :) Po drodze mijamy Mcchetę. To kolejne warte obejrzenia miejsce, ale my byliśmy tutaj dwa dni temu z tubylcami. A więc nie zatrzymując się jedziemy dalej. Dojeżdżamy do rozwidlenia dróg, kierunkowskaz (wow! Jest tablica informacyjna, a wierzcie mi, że w Gruzji to nie jest takie normalne…) informuje nas, że musimy zmienić trasę na drogę M3, która właśnie zaprowadzi nas w kierunku Władykaukazu. Ok no problem jedziemy, okolice przecież piękne, a to że autostrada się skończyła, no cóż trudno, w końcu jesteśmy w Gruzji.

Okolica zaczyna się zmieniać z każdym przejechanym kilometrem. Widoki coraz ładniejsze, teren wznosi się coraz bardziej. Dojeżdżamy do Gudauri, to górski kurort, idealny na narty (obecnie to chyba największy ośrodek narciarski w Gruzji, ale w Swanetii już budują nowy i baaardzo długi wyciąg narciarski także konkurencja nie śpi :). Miasteczko położone jest mniej więcej na wysokości 2190 m npm. Przejeżdżając przez okolicę słucham opowieści jak to Rosjanie wybudowali tutaj duże centrum sportów zimowych, a później jakoś tak poszło… Powstała cała infrastruktura narciarska i zaplecze turystyczne. Dla tych o zasobniejszych portfelach, miejscowi proponują nawet heliskiing czyli najpierw transportują cię śmigłowcem w dzikie tereny górskie, na wysokości nawet ponad 4000 m n.p.m! a następnie wraz z przewodnikiem zjeżdżasz na nartach przez dziewicze tereny Kaukazu. Sezon narciarski zaczyna się tutaj w listopadzie i trwa aż do maja. Hmm jest wrzesień więc mogę tylko wyobrazić sobie jak będą wyglądać góry zimą. No nic jedziemy dalej. Wyjeżdżając z Gudauri mijamy tiry załadowane po brzegi baranami… Jak to? – pytam. No tak, na zimę barany zwożone są na niższe tereny. Czyżby niebawem miał spaść śnieg?

Za Gudauri droga wznosi się coraz bardziej. Trasa jest wąska i kręta. Czasem aż boję się patrzeć w przepaści, ale widoki są coraz piękniejsze. Zachwytów nie ma końca, co chwilę myślę, że to tutaj jest właśnie najlepszy widok ale za chwile za kolejnym zakrętem krajobraz jest jeszcze ładniejszy. Kilka kilometrów za Gudauri, z daleka po lewej stronie widzę dziwny kolorowy obiekt i już wiem, że jesteśmy tutaj! Szybko zaglądam do przewodnika. Tak, to jest ta słynna gruzińska droga wojenna i Wielki Kaukaz. Jedna z najpiękniejszych tras widokowych w Gruzji, dla mnie – nr 1! Cała droga ma długość około 200 km, zaczyna się w Tbilisi a kończy we Władykaukazie, na terenie Osetii Północnej (Rosja). A ten dziwny obiekt o owalnym kształcie z socrealistycznymi malowidłami, który widzę z oddali to taras widokowy nad kanionem Aragwi. Zatrzymujemy się na chwilę i idziemy zobaczyć kolorową platformę i niesamowity krajobraz! Pogoda zaczyna się trochę zmieniać. Temperatura znacznie się obniżyła, jest teraz około 18 stopni C i zaczyna trochę padać. Ale czy coś może popsuć nam humor? Tutaj? Jasne, że nie ;) Wskakujemy do samochodu i ruszamy dalej. Droga wije się pośród zielonych wysokich gór. W pewnym miejscu widzimy jakieś dziwne skały w kolorze biało – pomarańczowym. To woda z gorących źródeł spływa zostawiając na skałach osad wapienny tworząc malownicze schody, progi skalne, zacieki. Podobne można zobaczyć w Turcji, Pamukkale. Robimy kilka zdjęć i jedziemy dalej, ostrożnie, wszędzie przepaście. Czasem musimy jechać slalomem, żeby wyminąć spadające fragmenty skał. Mijamy kolejne ogromne stada baranów, fantastyczne zielone łąki i naprawdę onieśmielające nas góry…. Wciąż widzimy samochody na rosyjskich numerach, tutaj jest ich więcej od gruzińskich.

Dalej dojeżdżamy do Przełęczy Dżwari, jak dowiaduje się z przewodnika – to najwyższy punkt drogi. Z oddali widoczny krzyż, który ponoć został tutaj postawiony na polecenie gruzińskiego króla Davida IV Budowniczego. Ten, który widzimy, i tutaj znowu pomaga mi przewodnik – to rekonstrukcja z XIX wieku. Mijamy coraz więcej rosyjskich tirów. Stoją w długiej kolejce, na co oni czekają? Ach, jesteśmy kilkanaście kilometrów od granicy z Rosją… Dojeżdżamy do Stepancminde, to bardzo popularne miejsce wśród turystów. Leży u stóp legendarnego Kazbegu. Tutaj zostajemy. Nie jdziemy do Władykaukazu bo nie mam ze sobą paszportu, a tym bardziej wizy do Rosji. Tak tak, Polacy mogą wjechać do Gruzji z samym dowodem osobistym. A mój paszport leży właśnie w Ambasadzie Chin w Warszawie i czeka na wizę… A więc zostajemy w Stepancminde, ale o tym co było dalej, następnym razem ;)

gruzja6

gruzja20

gruzja19

gruzja14

gruzja7gruzja1

gruzja16 gruzja2 gruzja3    gruzja8 gruzja9 gruzja10 gruzja11 gruzja12 gruzja13    gruzja17

gruzja_droga_wojenna5gruzja_droga_wojenna2

gruzja18gruzja25

gruzja21gruzja_droga_wojenna8gruzja_droga_wojenna1gruzja_droga_wojenna3gruzja_droga_wojenna4gruzja_droga_wojenna6gruzja_droga_wojenna7gruzja15  gruzja22 gruzja23 gruzja24  gruzja26 gruzja27 gruzja28 gruzja29 gruzja5 9Y8A2695

 

photos: Iwona Klęczaj

Zdjęcia/wizualizacje/projekty prezentowane na blogu www.jojo-blog.pl są własnością JOJO design Iwona Klęczaj i są chronione prawem autorskim. Jeśli chcesz opublikować jakikolwiek materiał pochodzący z tej strony zapytaj mnie! Nie wyrażam również zgody na publikacje jakichkolwiek materiałów pochodzących z tej strony z podaniem autora i źródła, ale z pominięciem zapytania mnie o pozwolenie na publikację. Nie wyrażam zgody na kopiowanie i zapisywanie zdjęć/wizualizacji/projektów i wszelkich innym materiałów pochodzących ze strony www.jojo-blog.pl  A Ciebie czytelniku bardzo proszę o uszanowanie tego :)

Komentarze

komentarze

Jedno przemyślenie nt. „Gruzja. Najpiękniejsza trasa widokowa: Gruzińska droga wojenna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *